Czas wypadł z ram – recenzja

Czas wypadł z ram – recenzja

Na pożegnanie z tegorocznym sezonem Teatr Zagłębia w Sosnowcu przygotował nie lada gratkę dla publiczności. Swoją premiere miał stand-up teatralny „Czas wypadł z ram”. Niewątpliwie była to nowa formuła, wcześniej niewystawiana na deskach sosnoweckiego teatru. I sądząc po reakcji publiczności, był to bardzo trafiony pomysł.

Jego fabuła skupiła się wokół życia i śmierci trzech div polskiej piosenki: Anny Jantar, Ewy Demarczyk oraz Violetty Villas. Reżyser w luźniej interpretacji obnażył niewątpliwie całą prawdę o ich losie, o ciągłym dążeniu do samo doskonałości, o codziennym mierzeniu się z własną sławą i wszystkim tym, co ona ze sobą niesie, ukazał blaski i cienie ogromnej popularności, gdzie nie ma już granicy między życiem scenicznym a prywatnym. Gdzie wszystko jest na pokaz i nawet to, co skrzętnie skryte przed światem prędzej czy później ujrzy światło dzienne. Jeśli nie za życia artystek, to na pewno po ich śmierci.

Reżyser, bawiąc się grą słów, wyciągnął wszystkie trupy z szafy, ukazując frymuśne oblicze tych trzech artystek. Choć formuła przedsięwzięcia to stand-up, to jednak w moim odczuciu publiczność dostaje zakamuflowane żartobliwymi tekstami monodramaty. I choć publika bawi się przednie, teatralną salę wypełnia salwa śmiechu, to na samym końcu przedstawienia dopada widza refleksja dotycząca nieuchronnego przemijania ludzi, idei i pewnych rzeczy.

Niewątpliwym atutem przedstawienia jest gra aktorska. Debiutujący na sosnowieckiej scenie w roli Anny Jantar-Szymon Majchrzak, jest niezwykle utalentowanym artystą młodego pokolenia. I muszę przyznać, że jego wykonanie utworu „Głos wewnętrzny”, bardziej mi się podoba niż oryginalna wersja.

Doskonały i zarazem najmocniejszy punkt tego przedstawienia to Tomasz Kocuj i jego wcielenie się w Ewę Demarczyk. Ta charyzma i jednoczesna dramaturgia odegranej postaci jest czarną wisienką na torcie w tym spektaklu. Coś, wokół czego nie można przejść obojętnie bez zachwytu. Brawo, genialnie. Chapeau bas.

W roli Violetty Villas wystąpiła Mirosława Żak. Idealnie odwzorowała pierwowzór, naśladując jej tembr głosu, gesty artystki, płynące z niej ciepło i bijący nawet po śmierci blask. Kolejna rola, gdzie aktorka pokazuję, jak bardzo jest wszechstronną artystką.

Na uwagę również zasługuję scenografia, w moim odczuciu była to instalacja artystyczna, którą stworzył Szymon Szewczyk, a która przez użyte do jej wykonania metal i szkło była granicą między światem żywych a krainą umarłych. I tak na to patrzyłam.

Warto podkreślić, że na stanowisku reżysera świateł zadebiutował Przemysław Mól. I był to debiut bardzo udany, a wykorzystane światła są mocnym elementem tego przedstawienia.

„Czas wypadł z ram”


Tekst i reżyseria: Jacek Kozłowski
Scenografia: Szymon Szewczyk
Reżyser świateł: Przemysław Mól
Aranżacja i wykonanie utworów muzycznych: Rafał Miciński, Mateusz Zegan, Michał Maślak, Przemysław Borowiecki, Radosław Sierakowski, Kamil Tuszyński
Inspicjent: Katarzyna Giżyńska
Sufler: Agnieszka Dzwonek

Obsada:

Violetta Villas: Mirosława Żak
Anna Jantar: Szymon Majchrzak
Ewa Demarczyk: Tomasz Kocuj

dr.Q

Leave a Reply