Kalendarium Powstania Warszawskiego 3 Wrzesień, niedziela

Kalendarium Powstania Warszawskiego 3 Wrzesień, niedziela

Powstańcza Warszawa dzieli się teraz na trzy, całkowicie odizolowane od siebie, ośrodki oporu: Mokotów, Śródmieście i Żoliborz.

Ostrzał przez Niemców Powiśla.

Radio powstańcze nie nadaje z powodu intensywnych bombardowań.

Na górze ognia

To ziemi czerń zawiera ogień georginii. I z niej dzwoniące na gałęziach brąz i miedź owoców. I jej głąb wyrzuca wiatry płonące na cztery strony lasów.
Pod kwiatem, owocem i wiatrem leży ziemia chmurna i blada.
I tam odchodzi człowiek.
Czyż nie odkrywa się wtedy spod prochu i czarnych skib dno koloru kwiatów znad ziemi i dno płomieni ludzkich ?
Nakładające się na siebie pokłady i kopalnie barw zagęszczonych w destylat, przejrzyste i lekkie góry.
Góry, doliny ognia…
Tam korzenie zapuścić po sok, nieugaszonych gór.
Powiedż, bo wiesz – Umarły:
I tam odchodzi człowiek ?
Jakże ukryte oczom przecinających jest to przeznaczenie bliższe stopom niż czaszkom, choć i stopy wędrujące po górach ognia, przechodzą, mijają obok.
To ten raj, którego obecność z latami zarysowuje Ci mózg w deseń myśli…
o śmierci?
Stamtąd wychodzą kwiaty, których nikt za grzech żaden nie wygania, a które tylko są znakiem dawanym.
I nikt nie wygania stamtąd. Tam się wraca
Kiedy włosy, jak pnie drzew obielone zostaną na starość, kiedy źrenice wypełzną niebiesko, jak popiół po życiu wypalonym
Wtedy wraca się tam
Wracają wołani nasturcją.
Bo Bóg niekoniecznie objawia się w krzaku gorejącym: nieraz po prostu w pojedynczej nasturcji, która kwitnie
I to nie jest źle, ta pokora…
Tam idziesz –
Lecz inaczej w ogniu młodości pełnej
Człowiek
Tam spotykamy się zakopani głęboko, wrośnięci korzeniami kości, leżący w ziemi na wznak…
A gdy gwiazdę spadającą z nieba ujrzysz, wiedz – że:
W ziemi są głębokie cmentarze nawet dla gwiazd i meteorów, które także leżą na wznak pod skrzyżowanymi przez wiatr i słońce drzewami sosen.
Tak jak ty i jak oni: Polegli
Tylko nikt nie modli się za nie
Tam leżysz

Z którego wyrastają pod ziemię ciężkie jak żelazo i ogromne, w niebo wbite czyjąś pięścią olbrzymi
— Dęby

Andrzej Trzebiński

Dodaj komentarz

Zamknij menu