Jakie to dziwne – Premiera Komedii Wujaszek Wania na podstawie dramatu Antona Czechowa w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu

Jakie to dziwne – Premiera Komedii Wujaszek Wania na podstawie dramatu Antona Czechowa w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu

Jakie to dziwne — pomyślałam, już na samym początku spektaklu. Normalność odkryłam już po chwili w nerwowych uśmieszkach aktorów, w grymasach ich twarzy, tak życzliwych i jednocześnie tak odrażających, a doskonale odegranych przez rzemieślników sztuki teatralnej.
Wszystko takie groteskowe, nieszczere, przerysowane. Jak to w rodzinie, która się kocha, ale nie potrafi z sobą przebywać. Gdzie nierozwiązane problemy przez lata zamiatane są pod dywan i o których się nie dyskutuje, odsuwa wszystko w niepamięć. Jedynie, o czym potrafi się rozmawiać, to o zmieniających się porach roku i pogodzie. Czasem z nieukrywaną radością o niepowodzeniach innych członków rodu, napawając się pychą o swojej własnej wyższości graniczącej z boskością. W każdym bądź razie dysfunkcyjną rodzinę można poznać już na etapie prowadzonych rozmów między jej członkami. I od samego początku spektaklu, wiedziałam, że to jest sztuka skupiona na człowieku. Na jego wewnętrznym ja, pragnieniach, marzeniach, które rozjechały się z rzeczywistością. Wiedziałam, że patrząc na nich będę w stanie odkryć ich wewnętrzne demony nazywając je numerami jedostek chorobowych klasyfikującymi ich zaburzenia psychiczne. Że w każdej z postaci odnajdę siebie ze swoimi niezrealizowanymi planami, pragnieniami i myślami. I… odnalazłam.

Wujaszek Wania — Antona Czechowa w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego, którego premierę na deskach sosnowieckiego Teatru Zagłębia, mogliśmy obejrzeć w piątek, jest sztuką niełatwą w odbiorze. Obawiam się, że większa część widzów, nie będzie w stanie docenić tego arcydzieła.
Nie od dzisiaj wiadomo, że dla większej części publiczności jedyną funkcję, jaką ma spełniać teatr – to dostarczyć rozrywki. Najlepiej takiej miłej dla ucha i przyjemnej dla oka. Stąd oblegane są farsy, które bawią do łez.
Zapominamy coraz częściej, że poza funkcją rozrywkową, bardzo istotna jest również edukacyjna, którą teatr realizuje. I czyni, to bardzo dobrze łamiąc utarte schematy, wytaczając nowe trendy, otwierając się na nowe. Innowacyjność na każdym polu działania, taki jest współczesny teatr.

Reżyser Jędrzej Piaskowski wraz z dramaturgiem — Hubertem Sulimą w Wujaszku skupiają się na zarysie psychologicznym i emocjonalnym postaci. Podczas czterech aktów dokonują wiwisekcji ludzkich uczuć, obnażając tym prawdę o nas samych. I choć upłynęło ponad sto lat, od momentu, w którym Czechow stworzył Wujaszka Wanię, to poruszone w nim problemy, ciągle są aktualne. Nie uległy zmianie, nie odeszły w archaizm. Są rzeczywistością, z którą stykamy się na co dzień. Jesteśmy niewolnikami własnoręcznie narzuconych na siebie ograniczeń, niewypowiedzianych miłosnych wyznań, nieuczciwych postaw wobec innych osób, głupich miłości, własnego lenistwa, chytrości, zazdrości oraz własnych ambicji.

I tacy są bohaterowie w Wujaszku. Niektórzy wzbudzają sympatie, inni żałość, pogardę i gniew. Możemy ich podzielić na dobrych i złych. Tylko czy dobrze odczytujemy intencje jednych i drugich, i czy nasz podział na tych dobrych i złych jest właściwy? Każdy z nas ma prawo do własnego poklasyfikowania postaci, zgodnie z własnym sumieniem. Najważniejsze, żeby nie zostać biernym widzem tej historii, a wyciągnąć z niej coś dla siebie.

Komedia Wujaszek Wania to dramat, który wzrusza i jednocześnie bawi do łez. Nic w życiu nas nie raduje bardziej niż nieszczęścia innych osób. Może po obejrzeniu tej sztuki, po przemyśleniu kilku istotnych kwestii poruszonych w tych dramacie, zbudujemy nasze życie na mocniejszych, lepszych podwalinach? Tego wszystkim nam życzę.

Na uwagę zasługuje gra aktorska wszystkich współtworzących to widowisko. Sosnowiecki Teatr Zagłębia ma mistrzowski zespół i nie ma w nim słabego punktu.Co udowadnił ten spektakl.

Doskonała Maria Bieńkowska w roli Marii Wojnickiej, tak przekonująca o swojej ułomności, wzbudzająca szczere uczucie współczucia nad chorobą, z którą się zmaga. Śniąca na jawie. Żyjąca ale tak bardzo nieobecna we własnym życiu.

Cóż można napisać o Ryszardzie Bielickiej-Celińskiej, która w przedstawieniu odgrywa rolę troskliwej niani Maryny? Może tylko tyle, że żal, że widz nie mógł się wtulić w jej kojące ramiona zapominając o całym złu świata, z którym się aktualnie zmaga.

Beata Deutschman i jej kura, jako postać emblematyczna. Bez kury, jakże ubogi byłby Wujaszek Wania. Czubatka spaja wszystkich w całość, jest mocnym ogniwem tej rodziny. Nie bez powodu poznajemy ją już w pierwszej scenie przedstawienia.

Rola Soni a w niej tak znakomicie odnalazła się Joanna Połeć. Przemówiła do mnie infantylność tej postaci, jej gesty, słowa. Jej Soniuszka wzbudziła we mnie cały wachlarz uczuć, dobrych uczuć. Jestem oczarowana jej grą aktorską. Uważam, że to pierwsza rola w Teatrze Zagłębia, w którym Joanna mogła pokazać w pełni swój aktorski talent.

Jak ja się cieszę, że mamy w Sosnowcu taką aktorkę jak Mirosława Żak. Odnośnie postaci Heleny, napiszę tylko, że nawet najpiękniej śpiewający kanarek uwięziony w klatce, z każdym mijającym dniem będzie śpiewał coraz ciszej, bo przestanie wierzyć, że odmieni się jego los. I ona to przepięknie zagrała.

Aleksander Blitek w roli Michała Astrowa, tak bliski mojemu sercu w tej sztuce przez zamiłowanie do lasów. Myślę, że Aleksander po tej roli powinien zostać twarzą jakiejś kampanii ratującej lasy przed ich wycinką. Był bardzo przekonujący mówiąc o swojej pasji. Co do samej roli Astrowa, nie od dzisiaj wiadomo, że Olek jest bardzo dobrym aktorem i w Wujaszku trzyma nadal ten poziom. A jest to poziom mistrzowskiej gry aktorskiej. I ma na sobie garnitur w przepięknym kolorze…

Kamil Bochniak i jego interpretacja Ilja Tielegina, jako postaci ubarwiającej, jakby nie było ten groteskowy dramat. Wafelek wzbudzający w widzu sympatie. Wnoszący w przedstawienie takiego energicznego kopa, którego bez jego postaci bardzo by brakowało. Brawo.

Przemysław Kania jako Aleksander Sieriebriakow. Bardzo kontrowersyjna postać. Wzbudzająca mieszane uczucia poprzez swoją postawę względem innych osób a nabytym statusem społecznym. Człowiek wykształcony o ciasnym rozumie, manipulant i despota. Przekonany o swojej wyższości nad innymi. Doskonale zagrana rola.

I nasz główny bohater Iwan Wojnicki, dla najbliższych Wania. W tej roli Tomasz Muszyński. Genialny Tomasz Muszyński należałoby napisać. Jego Wania to znerwicowany człowiek o wielkim sercu. Wierzący w wielkie idee, które poświęcił dla dobra rodziny. Waniuszka to człowiek inteligentny, którego wszyscy mają za głupka. A on tylko chce kochać i czuć się kochanym. Przez lata narasta jego frustracja, aż któregoś dnia wybucha. I w tym wybuchu złości widać, jak ciepłym, rodzinnym człowiekiem jest Iwan. Dowiadujemy się również, ile tak naprawdę w życiu musiał stracić, co musiał poświęcić dla dobra innych i jak okrutny dla niego okazał się los. Tomku – chapeus bas.

Odnośnie samej realizacji, to co bardzo rzuciło mi się w oczy to uboga scenografia. Ale nie jest to wadą a dużym plusem tego przedstawienia. Widz może skupić się na aktorach, poznając i odczuwając ich postaci. Skupić się na dialogach, fizyczności i bliskości między postaciami. Za scenografie i kostiumy odpowiada Anna Met. Osobiście to, co podobało mi się w scenografii, to użycie tych samych kolorów, co w kostiumach. Pierwsze moje skojarzenia były z Pedro Almovodarem, ponieważ w jego filmach jest to częsty zabieg. A ponieważ jest to jeden z moich ulubionych reżyserów, to przez kadry w jego filmach, nauczyłam się dostrzegać zabawę kolorami, która potrafi przemówić do widza. I do mnie ciężka praca Anny, przemówiła i bardzo to doceniam. Naprawdę.

Bardzo ważnym elementem spektaklu było wykorzystane światło. I za to odpowiedzialna była Monika Stolarska. Bardzo pięknie malowała światłem na scenie, wzbogacając tym samym minimalistyczną scenografię.

Do spektaklu muzykę przygotował Jacek Sotomski. Muzyka była hipnotyczna, stonowana i doskonale współgrała z tym, co było nam dane zobaczyć na scenie. Nie przeszkadzała, była elementarną częścią widowiska.

Chciałabym podziękować reżyserowi Jędrzejowi Piaskowskiemu oraz dramaturgowi Hubertowi Sulimie za opowiedzenie historii Wujaszka Wani w ten właśnie sposób, oraz za odwagę pokazania tego, o istnieniu czego wiemy, a nie jest tematem naszych codziennych rozmów.

Specjalne podziękowania dla wszystkich pracowników Teatru, że przetrwali te pandemiczne czasy. Miło było ponownie was wszystkich spotkać. Cieszy powrót do szatni najmłodszych pracowników. Niech będzie to znakiem, że normalność powoli wkracza w nasze życie.

Dziękuję działu programowemu za przepięknie wydany program. Wykonany z dbałością o każdy detal: dobrej jakości papier, wartościowe treści i przepiękna grafika. Dawno nie trzymałam w rękach, czegoś tak profesjonalnie wykonanego. Dzięki! Do zobaczenia wkrótce.

Pozdrawiam wszystkich Łiiii i i…

Dr.Quinn

Komedia Wujaszek Wania na podstawie dramatu Antona Czechowa

Twórcy:

Reżyseria: Jędrzej Piaskowski
Dramaturgia i opracowanie tekstu: Hubert Sulima
Scenografia i kostiumy: Anna Met
Muzyka: Jacek Sotomski
Światła: Monika Stolarska

Obsada:

Maria Bieńkowska – Maria Wojnicka
Ryszarda Bielicka-Celińska – niania Maryna
Beata Deutschman – służąca/kura
Joanna Połeć – Sonia
Mirosława Żak – Helena
Aleksander Blitek – Michał Astrow
Kamil Bochniak – Ilja Tielegin
Tomasz Kocuj/Przemysław Kania – Aleksander Sieriebriakow
Tomasz Muszyński – Iwan Wojnicki

Inspicjent: Katarzyna Giżyńska
Sufler: Ewa Żurawiecka

Dodaj komentarz