Chasydzi w Lelowie

Chasydzi w Lelowie

Od kilkudziesięciu lat jak co roku w dniach do 29 stycznia do 2 lutego w miejscowości Lelów w powiecie częstochowskim można zobaczyć spacerujących po rynku i okolicznych brodatych mężczyzn w czarnych lub jasnych chałatach, białych pończochach (to już rzadkość) oraz w nakryciach głowy tj. okrągłych czapach. Przybywają również chłopcy, uczniowie chederów, układających pejsy ze specjalnie zapuszczonych włosów. To przyjechali chasydzi z całego świata, przybyli tu modlić się nad grobem Cadyka Dawida Bidermana zwanego Lelowerem. Pochodzą z całego świata choć najliczniej przybywają z Izraela, Stanów Zjednoczonych czy  Europy Zachodniej. A wszystko to odbywa się w 207. rocznicę jego śmierci uważanego za jednego z najznakomitszych cadyków Dawida urodzonego 1746 roku i zmarłego 28 stycznia 1814 roku właśnie w Lelowie.

Lelów niegdyś nawet miasto królewskie stolica powiatu, na szlakach handlowych i  z rozwijającym się rzemiosłem przyciągał Żydów. Pojawili się oni tutaj w XVI wieku i z czasem ich liczebność rosła. W pierwszej połowie XVIII wieku utworzono tu gminę żydowską, która dotrwała do 1939 roku, a dokładnie do wiosny 1943 roku. Wówczas to okupanci hitlerowscy wywieźli do obozu koncentracyjnego w Treblince ostatnich lelowskich Żydów. Z Holocaustu ocalało jedynie siedmiu.

Właśnie tutaj urodził się i żył założyciel dynastii cadyckiej Dawid Biderman (nazwiska były nadawane przez władze Żydzi długo ich nie używali) Lelower. Początkowo był gorliwym kabalistą,  dopiero pod wpływem nauki u cadyka Elimelecha z Leżajska zainteresował się chasydyzmem. Zgłębiając wiedzę pobierał nauki u Mojżesza Lejba z Sasowa oraz Jakuba Icchaka Horowica.

Biderman wkrótce stał się znanym cadykiem dokonując licznych uzdrowień i cudów zarówno wśród Żydów jak chrześcijan w tym i księdza którego uzdrowił. Sam był chromy, ale podczas tańca odzyskiwał sprawność w nodze. Wokół jego dworu skupiło się duże środowisko chasydzkie. Biderman zapoczątkował dynastię cadyków chasydzkich z Lelowa, którą jego syn Mosze przeniósł do Jerozolimy. Był zaprzyjaźniony i spowinowacony z Jakubem Icchakiem Rabinowiczem z Przysuchy, którego próbował pojednać z Jakubem Icchakiem Horowicem.

Martin Buber w „Opowieściach chasydów” tak opisuje lelowskiego cadyka:

Mądry, a zarazem dziecinny, szczery wobec wszystkich, a zarazem chroniący w sercu jakąś tajemnicę, obcy wszelkiemu grzechowi. (…) Przez długi czas nie chciał, by uważano go za cadyka, choć miał wielu wielbiących go zwolenników, którzy tego prostego człowieka (…) porównywali nawet z królem Dawidem. Długo stał za ladą w swoim sklepiku, z którego w dodatku nieraz odsyłał klientów do innych, biedniejszych kupców. Chętnie rozjeżdżał po okolicy, odwiedzał obcych Żydów po wsiach i w braterskiej z nimi rozmowie dodawał im otuchy, w miasteczku zbierał wokół siebie dzieci, prowadzał je na przechadzki, bawił się z nimi i muzykował, karmił i poił (…) samopas pozostawione na jarmarkach zwierzęta. (…) Za swoje najważniejsze zadanie uważał godzenie ludzi.

Potomkowie cadyka żyją obecnie w Bnei-Brak w Izraelu.  O jego życiu powstały dwie książki Migdal Dawid (Wieża Dawida) oraz Kodesz ha-Lulim.

Chasydzi to pobożni, bogobojni, czyści uczniowie cadyków. Cadyk to charyzmatyczny przywódca. Stanowił dla wspólnoty wzór pobożności, pokory i sprawiedliwości. Cadykowie byli otaczani powszechną czcią, ze względu na przypisywaną im zdolność czynienia cudów i uzdrawiania. Po ich śmierci groby przyciągają licznych pielgrzymów. Polska to ziemia szczególna dla chasydów. Ruch chasydzki narodził się w XVIII wieku na wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej, w opozycji do tradycyjnego judaizmu. Jednak z czasem stał się jednym z najbardziej konserwatywnych nurtów judaizmu.

Ciekawostką jest ruchomość jorcajtu (rocznica śmierci) ze względu na posługiwanie się przez ortodoksyjnych Żydów kalendarzem księżycowym według liczona jest data jego śmierci. Chasydzi odwiedzający Lelów modlą się na ohelu, grobie cadyka, wrzucając do sarkofagu przykrywającego grób karteczki (kwitełech, spolszczonej formie kwitle) z prośbami do cadyka.

Dziś w Lelowie wizyty chasydów to jest już przemysł turystyczny. Gospodarze domów przyjmują na nocleg gości. Na te dwie, trzy noce, bo tyle potrzebują chasydzi wynajmują im pokoje. Noclegi są załatwiane przez Fundację Chasydów z Leżajska. Podczas szabatu, czyli w sobotę gospodarz przyjmujący chasydów musi się zgodzić na wykonywanie za gości różnych prostych czynności jak np. włączanie i gaszenie światła, czy odkręcanie wody. W szabat pobożny Żyd bowiem, a chasydzi są bardzo konserwatywni, nie może nic robić.

Jednak ciekawość przyciąga fotografów, reporterów i osoby zainteresowane zobaczeniem co jeszcze przed II wojną światową było powszechne chasydów i ich obrzędów. Z pewnością jest ich wtedy wielu można ich spotkać jak przemierzają pieszo a czasem i w samochodach uliczki Lelowa. Mężczyznom (ze względu na obawę by kobieta była nieczysta unikają cielesnego kontaktu w tym i dotyku, otarcia) jest łatwiej mogą dostać się do wnętrza namiotu w którym modlą się, śpiewają i tańczą chasydzi. Ciekawym widowiskiem jest taniec na rynku po zakończeniu szabasu w sobotę wieczorem (szabas obchodzony jest w piątek od zachodu słońca do soboty do zachodu słońca).

Szczególnie ciekawe jest być dokładnie w dniu rocznicy śmierci Dawida kiedy odbywa się uroczysta wieczerza z udziałem jego obecnego cadyka z jego dynastii (potomka) wraz z dworem. Wówczas to można zobaczyć pojedynczy i w niewielkich kilku osobowych grupkach chasydów tańczących na stołach w namiocie. Po zakończeniu uroczystości chasydzi zmierzają do zachowanego budynku synagogi gdzie odbywa się modlitwa i wracają do kraju. W czasie tych dni praktycznie przez cały czas można ich zobaczyć żarliwie modlących się przy grobie Dawida dziś w piękny ohelu ale jeszcze dwadzieścia lat temu było to na zapleczu sklepu GS. Fotorelacja zrobiona w czasie kilku pobytów powinna oddać atmosferę panującą.
Zapraszam do oglądnięcia zdjęć.

Tekst i zdjęcia
Grzegorz Onyszko

Ten post ma jeden komentarz

  1. Marek Mendel

    Bardzo ciekawy felieton i super zdjęcia! Będąc tam pewnie odnosi się wrażenie że to przeniesienie w czasie.

Dodaj komentarz